Posty

Wyświetlam posty z etykietą praca

siedmiomilowe buty - Georgia Trip

Obraz
Warszawskie lotnisko tętni życiem jak co dzień. Co chwilę jacyś turyści cisną się przed bramką odpraw, aby wyruszyć w swoją podróż. Wydawało się, że wszystko pójdzie gładko. Jeszcze piętnaście minut do spotkania z klientami... ale jednak nie, nagle dzwoni telefon i słyszę zrozpaczony głos kobiety, która przez swoją niefrasobliwość zostawiła gdzieś swoje dokumenty i nie może się do nich dostać. Ostatecznie Pani nie poleciała z nami, a ja przez to zamieszanie nie powitałam gości o umówionej godzinie i nie wykonałam swojej roli w odpowiedni sposób. Wniosek na przyszłość? Obecni klienci są ważniejsi niż ci nieobecni!! W czasie tej podróży doszłam do wielu uczących wniosków :)

...tak więc stało się....

W pracy, atmosfera jak zawsze - nerwowa. Za ścianą, w sąsiednim pokoju roznoszą się wrzaski, krzyki i nieprzyzwoite słowa... Kolejny stresujący dzień. Dobrze, że się kończy. Wychodzę z bólem żołądka i wiem, że minie kilka godzin zanim mój głodny żołądek coś przyjmie do trawienia. Nim się spostrzegam jest 22.00 Czas spać, bo rano do pracy. Zanim zasnę, jeszcze raz ze stresem pomyślę o nadchodzącym dniu. O kolejnych absurdalnych sytuacjach, projektach, które miały być na wczoraj, albo tydzień temu. Wypijam melisę, żeby móc choć na chwilę zmrużyć oczy dzisiejszej nocy. Z nieustającym bólem żołądka zasypiam.  Wstaje kolejny dzień... wtorek - podobny do dnia wczorajszego... środa... czwartek... piątek... weekend. ...poniedziałek... wtorek... każdy dzień podobny do siebie.. codziennie to samo.. nerwy i stres, przeplatany monotonią i obezwładniającą nudą... i jeszcze otaczające ze wszystkich stron, głośne, awanturnicze miasto...