Posty

... gdy się wchodzi pod Górę Marzeń....

Obraz
Na blogu ostatnimi czasy trwa susza... nic się nie dzieje... ani jednego nowego wpisu. Ale jest nadzieja... zdobywane ziarna wiedzy zapuszczają korzonki i niedługo wypuszczą mocne, zielone pędy, a do tego znajdzie się chwila na dalsze uzupełnianie niedokończonych relacji z wypraw :)   Dlaczego posucha? Otóż dlatego, że przekwalifikowanie wymaga czasu i zaangażowania się.

Gdy natura do Ciebie przemawia...

Obraz
Stoimy na skraju urwiska...   przed nami rozciąga się cudowny widok na Wodospad Bogów. Potężny... piękny... majestatyczny... Goðafoss – istotnie zasługujący na swoje miano. Huk wody grzmi w uszach, wilgotna bryza owiewa nasze twarze... a my stoimy, jak zahipnotyzowani, wpatrzeni w ogromne masy wody, opadające w dół, będące w nieustannym ruchu.  Rozbryzgujące się na skale na tysiące malutkich drobin, błyszczących w słońcu i tworzących przepiękną tęczę. Czas się zatrzymał.

Hartowanie organizmu

Obraz
„...Zimno... Zawsze było mi zimno...odkąd pamiętam... Mama chodziła w koszulce, a ja w dwóch swetrach i było mi zimno...  Zimna woda? W życiu! Nie cierpię zimnej wody! Bez moczenia się w lodowatej rzece jest mi zimno, po co mam się jeszcze wyziębiać? W życiu bym nie weszła do lodowatej wody, zwłaszcza kiedy tak mocno wieje, do tego pada deszcz, a na dworze jest 13 stopni. Na samą myśl mnie wzdryga... bhrrr Gorące prysznice? Taaaak! Uwielbiam długie, gorące kąpiele, mogłabym tak leżeć godzinami... Sauna? Coś pięknego, ale bez wskakiwania zimą do tego basenu na zewnątrz, latem owszem, ale zimą? Kiedy na dworze jest -10 o a dookoła basenu lód? Chyba zwariowałaś..."

Oaza w środku pustyni?

Obraz
W Afryce to zjawisko naturalne, ale na Islandii? Cóż... nawet na Islandii zdarzają się oazy. Pomiędzy dwoma lodowcami Langjökull oraz Hofsjökull na drodze nr 35 znajdują się obszary geotermalne - Hveravellir, źródła gorącej, życiodajnej wody. 

...in the middle of nowhere...

Obraz
Interior. Pustynne, kamieniste bezdroża. Miejsce dość nieprzyjazne dla wszelkich istot żywych. Panujące tam warunki nie pozwoliły na rozwój życia, cywilizacji, czegokolwiek. Jedyną, oznaką ruchu jest wicher szalejący między wzgórzami, porywający piach i pył, tworząc burze piaskowe. Jechaliśmy pomiędzy dwoma lodowcami. Było zimno i wietrznie, a czasem popadywał deszczyk. 

Czy to jest blog o tematyce survival & bushcraft?

I tak, i nie. Obie odpowiedzi są tak samo poprawne. Dlaczego? Dlatego, że nie znajdziesz tu szczegółowych, ani nawet podstawowych informacji z tego zakresu, ale za to znajdziesz ciekawe, wybrane elementy, bardzo przydatne i pomocne w czasie podróży. Dowiesz się jak można podróżować tanio, czerpiąc radość z bliskiego obcowania z naturą i ucząc się życia w harmonii z przyrodą.

Gullfoss - Pierwsze zetknięcie z namacalnym pięknem

Obraz
Z daleka, zanim jeszcze dojechaliśmy na   miejsce, widać było mgłę unoszącą się nad urwiskiem. Zastanawiam się co to takiego i czemu tylko w tym jednym miejscu...

Pierwsza atrakcja – Geysir

Obraz
Geysir - jest to rodzaj gorącego źródła, którego woda jest podgrzewana przez zalegającą w głębi ziemi magmę. Woda na powierzchni jest gorąca, a im bardziej w głąb, tym temperatura jeszcze się zwiększa. W głębi ziemi woda zaczyna wrzeć i wydostaje się na zewnątrz wąskim kominem. Ciśnienie wyrzuca wodę i parę wodną na powierzchnię, a gejzer się ochładza. Wówczas proces zaczyna się od nowa. 

Pierwsze zderzenie z islandzkimi krajobrazami.

Obraz
I slandzkie krajobrazy tak bardzo różnią się od europejskich, że można doznać szoku. Po przylocie na wyspę, poczujesz się jak w innym świecie.  Pierwsze słowa jakie się nasuwają – łyso tu jakoś...nieswojo... nie komfortowo...  – no tak... łyso, bo tu w ogóle nie ma drzew. Jak okiem sięgnąć "pola lawy"  – głazy i kamienie, porośnięte mchem. Przecina je tylko droga asfaltowa. Nic więcej, żadnych drzew, żadnej trawy, zarośli. Jedynie ołowiane ciężkie chmury, przykrywające wierzchołki gór i zwiastujące kolejną porcję deszczu.  

Ciekawostki przydatne w podróżowaniu - Mydlnica lekarska

Obraz
Ostatnio, na weekendowym wyjeździe, dowiedziałam się o istnieniu   fantastycznej roślinki. Bardzo przydatnej w sytuacji, gdy należy zadbać o higienę i czystość. Ale nawet w bardzo prozaicznych sytuacjach dnia codziennego... Np. jesteś na biwaku, zrobiłeś ognisko, aby usmażyć kiełbaski, ale pech chciał, że się przy tym upaćkałeś jak dziecko. Całe ręce umazane sadzą z ogniska i tłuszczem z kiełbasy. W blasku ogniska i księżyca nie było to widoczne, ale w świetle dnia okazuje się, że ręce masz nie tyle brudne, co wręcz czarne. A jak na złość zimna woda ze strumienia tego nie zmyje, a mydła przecież nie masz... Co wtedy robić?

Autostop po hindusku...?

Obraz
Godzina 8.00. Stoimy na przystanku, ubrani w przeciwdeszczowe wdzianka. Pogoda nas nie zaskoczyła. Jak przez cały wyjazd, tak i teraz leje cudny, równomierny, rzęsisty deszczyk. Na nadmiar ciepła nie możemy narzekać, ale na nadmiar wody – i owszem. Jest nie tylko na ulicy, ale też w naszych butach. Stoimy już godzinę. Auta jadą ciurkiem, jeden za drugim, ale żaden się nie zatrzymuje. Jadą, a nawet pędzą, bez zwalniania. Na to miejsce podwiózł nas mój dobry znajomy z Bergen (ten sam, który podarował mi nóż na tę przygodę, abym miała czym się bronić przed Hindusem). Jego córka wielokrotnie zaczynała stąd swoje podróże autostopem, więc to jest dobre miejsce. Tylko dlaczego się nikt nie zatrzymuje? Może dlatego, że jest ze mną Hindus..?   Myślę - Samej z pewnością było by łatwiej... Ale plan jest inny.